Posty

36. „Nie żyje... Carmen nie żyje!”

                   Po lekcjach, przez resztę dnia przekonywaliśmy uczniów do naszych planów. Większość nawet nie wierzyła, że Lord Voldemort naprawdę powrócił. Ale zgodzili się przyjść na spotkanie. Tydzień przecież zleci bardzo szybko, prawda? Nie było nad czym się zastanawiać, a nim się obejrzałam przyszedł czas pójścia do łóżek. Długo, a nawet wcale się nie spierałam. Ubrałam swoją uroczą piżamkę i położyłam na posłaniu. W pokoju, przecież nie byłam sama. A dopiero teraz zdałam sobie, jak dawno nie gadałam ze swoimi współlokatorkami. - Hej – powiedziałam sennym głosem. - W końcu coś mówisz, już się zastanawiałam co z tobą. - Zaśmiała się Lisa. - Przecież gadałyśmy, o tej sprawie z Potterem – przypomniałam. - To się nie liczy – przewróciła oczami bliźniaczka. - A to już zależy od kogo. No nie kłóćmy się, tylko pogadajmy. - Widziałyście Jordana? Jak się na mnie gapił. Jego oczy! Rozpływam się! Będzie mój – rozmarzyła ...

35. „A co jeśli to wszystko jest kłamstwem, a my zaraz się obudzimy i nie będziemy niczego pamiętać?”

                 Ocknęłam się, ale problem w tym, że nie miałam pojęcia ile leżałam na ziemi. Głowa strasznie mnie bolała. Nie dziwota, skoro gdy jej dotknęłam poczułam, że palce mi się kleją. - Krew – szepnęłam. Dopiero teraz ostrość wróciła, a ja zorientowałam się, iż stoją nade mną dwie postacie. Kobieta i mężczyzna. Chyba to... nie oni... tylko nie oni... nie może być... ~ Rok wcześniej ~                  Chodziłam po uliczkach Londynu. Wiem, że powinnam się trzymać rodziców, w końcu sama pałętać się po mrocznych zakątkach miasta? Tak daleko od domu. Zawsze szłam za impulsem. Teraz wydało mi się słuszne, żebym odeszła. Powiedziałam, że będę przestrzegać tych wszystkich zakazów, ale ich było za dużo. Nadopiekuńczość jest często denerwująca. Kiedy tak szłam, zobaczyłam kogoś w jednej z mroczniejszych zaułków. Przecież nikt normalny tędy by nie chodził. Ale on nie był normalny. ...

34. „Zrobię dla ciebie wszystko... oprócz tego, czego dla ciebie nie zrobię.”

                              Gdy tylko dyrektor chciał kontynuować, kobieta klasnęła w dłonie i przeszła się środkiem sali w stronę mównicy. W pomieszczeniu zapanowała kompletna cisza, a słychać było tylko stukot obcasów tej różowej. Landryna w końcu doszła do końca i gestem wyprosiła Dumbledore'a z miejsca. Po czym szeroko się uśmiechnęła, ale wciąż widać było wzrok bazyliszka... „Kochana kobieta... nie znosi uczniów. Sztuczka... nie polubię jej...” Sarkastyczna nawet w myślach... do czego to doszło... A kiedy rozejrzałam się po Wielkiej Sali, spostrzegłam, że jedna osoba chwyta się za czoło. Harry Potter, nie kto inny... czyli mamy przechlapane... Spojrzałam jeszcze na Carmen i wymieniliśmy się błagalnymi spojrzeniami. Może wymyślimy coś w stylu... zasłabła, pomocy! W dawnej szkole kupowali tę bajeczkę. Ale moje przemyślenia przerwała kobieta. - Witajcie dzieciaczki, jestem Dolores Jane Umbridge. Pr...

33. „Zawsze, wszędzie i o każdej porze.”

                Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Taki i było tym razem. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, nawzajem spojrzeliśmy głęboko w swoje oczy. W sumie i w moich, i w jego źrenicach można było dostrzec iskierki szczęścia. Nie wiem ile to wszystko trwało godzinę, minutę, a może tylko sekundę. Szczerze? Nie interesowało mnie to. Gdy otrząsnęliśmy się jakby z transu, dotarło do mnie, co się właściwie stało. - Prze... przepraszam – wyszeptałam. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, z momentem kiedy powiedziałam to zdanie. Teraz patrzył na mnie jakby moje włosy się paliły, a mi by to nie przeszkadzało. - A masz za co? - zapytał w końcu. - Nie powinnam... - Wręcz przeciwnie. Sam chciałem to zrobić, ale... Widzisz zawsze jest ale. Ja się bałem, a ty nie. Nie masz zielonego pojęcia, ile razy miałem ochotę podejść do ciebie, złapać Cię w tali i pocałować. Tak wiele, że sam nie wiem... - Nie lituj się... proszę. Pow...

32. „Oczy są zwierciadłem duszy, w twoich nie wiedzę nic.”

                         Nagle Carmen zaczęła się śmiać. Ale jej śmiech nasączony był zdziwieniem, a może nawet strachem. Gdy nasze spojrzenia się zetknęły, zwolniła kroku, jakby bała się podejść bliżej. - Carmen do cholery! Zabrałaś listę! - krzyknęła Tatia. Jakby udawała, że niczego nie zauważyła. A może tak było. - To jest najmniej ważne! - oburzyła się, kiedy stała już przed nami. - Nie rozumiecie, nic nie rozumiecie! - No to może nam to wyjaśnisz?! - powiedział Farro. Ona tylko przewróciła oczami, jakby tłumaczyła nam, że przed chwilą widziała ufoludki. - W zamku ma być Wielki Inkwizytor Hogwartu. Ten cały cyrk na kółkach jest tylko po to, aby zająć uwagę uczniów. A co jest najgorsze? Będzie to Umbridge. Coś mi kiedyś Rudolf o niej opowiadał. Dla jasności pracuję w Ministerstwie Magii. Ma się zjawić, za 2 tygodnie. Jest źle, bardzo źle – wytłumaczyła. - Jak to?! Co ty wygadujesz?! Za dużo Ognistej ...